Społeczeństwo,  Szamoty

Rada Osiedla Szamoty, fake newsy i urażona duma dzielnicowych radnych

W gazetce “Ursus. O wspólne dobro”, wydawanej przez rządzące dzielnicą stowarzyszenie, ukazał się ostatnio dość, hm, ciekawy tekst autorstwa pani radnej Anny Lewandowskiej dotyczący sprawy Rady Osiedla Szamoty.

Radna wyszła od sztucznej inteligencji i fake newsów, aby niedługo później ruszyć do ataku i napisać m.in., że radni czują się oskarżani i zastraszani (sic!) przez lokalnych działaczy, podczas gdy tak naprawdę to z całego serca chcą pomóc w utworzeniu Rady Osiedla.

Pojawiają się też grubsze oskarżenia, mianowicie, że podpisy były zbierane i przechowywane w “miejscach do tego nieupoważnionych”, a same karty były firmowane nazwą stowarzyszenia, które nie było zarejestrowane. Problem w tym, że radna Anna pisząc o fake newsach, sama… delikatnie mówiąc mija się z prawdą.

Fakty kontra Fake Newsy

FAKE NEWS: “Podpisy krążyły, listy zawierające dane osobowe (imię i nazwisko oraz adres zamieszkania) były przechowywane w miejscach do tego nieupoważnionych (…)”

Fakt: Zbiórka podpisów trwała od kwietnia 2023 roku. Radna Anna Lewandowska była tego w pełni świadoma. Nawet życzyła nam powodzenia. Podobnie Urząd Dzielnicy – wielokrotnie dzwoniliśmy do urzędników, pytając o sposób załatwienia tej sprawy. 

Wtedy zbieranie przez nas podpisów nie budziło wątpliwości. Nikt nie domagał się zbierania numerów PESEL. Wszystko było traktowane przyjaźnie, a radni nie twierdzili, że dane osobowe są zagrożone, gdyż karty z głosami były przechowywane w sposób prawidłowy, uniemożliwiający dostępu osobom do tego nieupoważnionym.

FAKE NEWS: “Składane były na dokumentach firmowanych nazwą stowarzyszenia (…)”

Fakt: Organizatorami zbiórki były osoby prywatne – Krzysiek Daukszewicz i Alan Rynio, a w międzyczasie rejestrowaliśmy stowarzyszenie. 

Formalnie nie ma znaczenia, czy wnioskodawcą są osoby fizyczne, czy stowarzyszenie, ale rozumiemy ten zabieg retoryczny – pani radna chce stworzyć pozory jakiegoś nielegalnego działania, żeby odwrócić uwagę np. od żądania przez urząd zbiórki numerów PESEL – co zgodnie z orzeczeniami NSA oraz wykładnią RPO byłoby… niezgodne z prawem. Ponadto, z jednej strony radni dzielnicy Ursus zarzucają, że karty zawierające dane osobowe mogły być “przechowywane w miejscach do tego nieupoważnionych”, a z drugiej wymagają numeru PESEL, narażając nas na złamanie prawa. 

FAKE NEWS: “Nie znalazłam w nim zapisu wypowiedzi żadnego radnego, który wykazywałby swoją niechęć do powołania Rady Osiedla”.

Fakt: W internetowej konwersacji z Krzysztofem Daukszewiczem p. radny Maciej Jakaczyński napisał: “uważam powoływanie obecnie rady osiedla Szamoty za nieco przedwczesne wobec braku jej wystarczającej reprezentatywności. Obecna liczba mieszkańców osiedla stanowi prawdopodobnie kilkanaście procent tej docelowej. W moje opinii powołanie rady osiedla powinno być popierane przez większość mieszkańców w ramach 'docelowej’ ich liczby”.

Ponieważ była to konwersacja prywatna, nie chcieliśmy ujawniać jej źródła, ale skoro zarzuca się nam kłamstwo, to nie mamy innego wyboru. 

Nawiasem mówiąc, idąc tą logiką, powoływanie Rady Dzielnicy przy braku docelowej liczby mieszkańców też wydaje się przedwczesne… Dobrze by było wiedzieć też, jaka jest zdaniem radnych docelowa liczba mieszkańców Szamot?

Trudno mówić o przychylności

Ale to przecież nie wszystko.

Urzędnicy i radni kilkakrotnie podkreślali, że Rady Osiedla w Ursusie to nowy temat. To prawda, ale jednocześnie takie jednostki funkcjonują z powodzeniem w wielu innych dzielnicach. Tymczasem trzy miesiące (!) po złożeniu wniosku dowiedzieliśmy się, że nikt w Urzędzie Dzielnicy nie zadał sobie trudu, aby skonsultować się np. z Bielanami, Śródmieściem czy Pragą-Południe.

Najwyraźniej kilka miesięcy zbierania podpisów i stały kontakt telefoniczny z Urzędem nie wystarczyły… Być może założono, że po prostu zabraknie nam zapału, aby zebrać odpowiednią liczbę głosów poparcia, aby powołać pierwszą Radę Osiedla w Ursusie?

A może z góry uznano, że podpisy te nie będą się nadawały do weryfikacji. Przypadek?

Jednak wniosek złożyliśmy w sierpniu 2023 roku. Odpowiedź na niego zajęła Radzie Dzielnicy prawie trzy miesiące.

W październiku zaproszono nas na komisję Kultury, Sportu i Spraw Społecznych Rady Dzielnicy, na której praktycznie od samego początku piętrzono trudności – burmistrz twierdził, że jako niezameldowani nie jesteśmy mieszkańcami, wskazywał na niemożność weryfikacji podpisów, twierdził, że “karty nie precyzują, o które miasto chodzi” i że “równie dobrze może chodzić o Radom” (choć nagłówek głosił jasno, że chodzi o Dzielnicę Ursus m.st. Warszawy).

Mieliśmy wrażenie, że radni insynuują nam wręcz sfałszowanie tych 750 podpisów, które zostały złożone na ręce Przewodniczącego Rady. Ostatecznie, po długiej dyskusji, z trudem udało nam się skierować sprawę do dalszych prac.

I co wtedy się stało? Naszego punktu nie umieszczono w porządku obrad listopadowej sesji, mimo obietnic radnych.

Dopiero gdy na sesję przyszła duża grupa mieszkańców, aby zadawać pytania, dlaczego zostaliśmy potraktowani w ten sposób, nagle radni stwierdzili, że zajmą się sprawą i powołają Rady Osiedli dla całego Ursusa na swój wniosek. Tylko nadal nie wiadomo kiedy to się stanie.

Dodatkowo podczas listopadowej sesji Rady Dzielnicy okazało się również, że udało się zweryfikować pozytywnie 70 podpisów, co zdaniem radnych było… dowodem na brak możliwości ich weryfikacji. Ten fakt pozostawimy bez komentarza, być może radni sami odniosą się do niego i wytłumaczą nam tę oczywistą sprzeczność.

Co dalej z radami osiedli?

Mamy styczeń 2024 roku, czyli termin obiecanego startu prac nad Radami Osiedli w Ursusie. Wysłaliśmy zapytanie do Urzędu Dzielnicy w trybie dostępu do informacji publicznej, aby dowiedzieć się na jakim etapie są prace. Mamy nadzieję, że po raz kolejny jakieś chochliki z pl. Czerwca 1976 roku nie wykreślą tego punktu z porządku obrad. 

Tymczasem radnym dzielnicy życzymy mniej lęku przed wyborcami (bo skoro czują się “zastraszeni”, to chyba jednak się boją), więcej woli współpracy oraz odróżniania faktów od opinii – bo to, że Rada Dzielnicy boi się powołać Radę Osiedla to opinia, i to nie tylko nasza, ale również wielu mieszkańców, którzy zaangażowali się w sprawę.

Zgoda buduje

Przypominamy również, że Rady Osiedli służą właśnie lepszej komunikacji mieszkańców z Radą, są dla niej jednostką pomocniczą – dlaczego więc zwlekać z ich powołaniem, a nawet rozpatrzeniem wniosku? Czyżby dlatego, że mogły wyrażać jakieś niezadowolenie mieszkańców? To pytanie pozostawimy bez odpowiedzi.

My wychodzimy z założenia, że jeżeli naprawdę chce się współpracować, to się szuka rozwiązań. A jeżeli tylko udaje się współpracę, to szuka się problemów. 

Nasza oferta współpracy pozostaje nieustająco aktualna – zarówno w sprawie Rady Osiedla, zabytków Ursusa jak również innych, potencjalnie trudnych tematów!

Skip to content